Zgodnie z obietnicą dziś komiks. Jeden z niewielu w mojej szufladzie, miał być to zaledwie początek serii o podróżującym po kosmosie człowieku, jednakże jako osobna rzecz też się broni. Byłem wtedy trochę zmęczony dokładnym rysowaniem, dlatego w trzy minuty bez szkicu narysowałem pisakami takie dzieło, zabawa była przednia. Jest to komiks w całości niemy, taka też miała być ta seria, lubię komiksy bez słów i muszę się nimi kiedyś poważniej zająć. Co do fabuły to może trochę banalna, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
Zapraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz