Witam. Oto mój blog. Blog scenarzysty i komiksiarza. Nie to co te paski na maszynufce, choć paski też tu będą publikowane. Będzie tu dużo więcej ględzenia a trochu mniej komiksów. Będzie o mnie i w ogóle. Będą tu także publikowane moje paski z szuflady które nie znalazły się na maszynufce, a może i poważniejsze komiksy... kto wie. W każdym bądź razie: ZAPRASZAM!!!

czwartek, 16 czerwca 2011

Scenariuszopisanie

 Sorki, że nie pisałem, ale miałem ku temu powody. Mianowicie od jakiegoś miesiąca pracuję nad nowym projektem, tj. scenariuszem. W zamierzeniu komiks miał mieć 60 stron, aczkolwiek już widzę, że nieznacznie tą liczbę przekroczę. Tak to już jest z pisaniem scenariuszy, oczywiście mógłbym się uprzeć żeby zmieścić się w sześćdziesiątce, ale wyjątkowo nie lubię takich ograniczeń a oto nadarzyła się okazja żeby się tego nie trzymać.

 O czym to cholerstwo będzie? Gdybym wam powiedział -> wszyscy znaliby fabułę a tym samym nie byliby już jej ciekawi -> nikt by nie kupił komiksu -> ja nie zarobiłbym na nim kokosów. Choć szczerze mówiąc nie wiadomo czy będzie go można kupić, w ogóle nie wiadomo czy powstanie. No dobra. Komiks ten to będzie... w wielkim skrócie specyficzny rodzaj horroru z elementami humorystycznymi. Mogę jeszcze wyjawić, że gościnnie wystąpią w nim ludzie szerszenie ale to niepotwierdzona wiadomość. Aha. Powiedziałem ELEMENTAMI humorystycznymi, żeby ktoś nie pomyślał, że cały komiks to będą jaja.

  No a jak idą pracę? Mówiłem, że od ok. miesiąca nad tym pracuję. A moja praca nad scenariuszami jest chyba stosunkowo dziwna. Bowiem nie jest tak iż piszę wszystko na kompie. Na początku w ogóle komputera nie dotykam. Nie chodzi oczywiście o to, że robię szkic fabuły i notatki w zeszycie(choć to też robię). Chodzi o to, że cały scenariusz piszę na... maszynie do pisania. Nie wiem na ile to staromodne i czy jestem jedynym scenarzystą komiksowym propagującym tą technikę. Jednak na maszynie piszę mi się dużo lepiej, zresztą kiedy indziej o tym opowiem. No to piszę już cały scenariusz krok po kroku na maszynie. Na tym etapie mam 56 plansz napisanych. Poza tym skanuję napisany na maszynie scenariusz i przepisuję go na komputer (przepisanych mam na razie 39 plansz). Tyle mam zrobione. Dalej będą zmiany i poprawki ogólne. Następnie poprawki szczegółowe i dorobienie większej ilości opisów, a na koniec poprawki błędów ortograficznych. Wszystko powinno być skończone na początku lipca.


 No dobra, i co dalej z tym scenariuszem? No właśnie to jest już problem. Ale nie za bardzo się tym przejmuję na razie, ważne żeby zrobić scenariusz. Najwyżej poleży w szufladzie, zresztą nie będzie tam samotny. Wbrew pozorom to nie jest takie złe bo kiedyś o nim zapomnę i sobie przeczytam, a dużo lepiej mieć coś nawet niezrealizowanego niż nie mieć nic. A jeżeli będzie zrealizowany, to najlepiej by było gdyby zrobił to Otusiunio... ale nie pokazywałem mu tego, więc nie ma sobie na razie co robić nadziei. Lub ewentualnie ja... ale na razie chyba mnie coś jakoś ręka boli czy coś, więc najbliżej za jakieś dwa lata. A jak ani to ani to, to być może z jakimś innym rysownikiem. Ale nie ma się co tym na razie przejmować.

 A co poza tym? Jak to skończę wezmę się za pisanie scenariusza do Veronique 3. Tak, już mam zlecenie. Tematem przewodnim Veronique 3 będzie sport. Tak że będzie trochę inaczej niż zwykle i... z pewnością ciekawie.

Tiaaa... No dobra. Mam być szczery? To wszystko kłamstwa a tak naprawdę po prostu mi się nie chciało pisać na tym blogu.

1 komentarz:

  1. fajną masz tę maszynę :) życzę powodzenia w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń